piątek, 19 maja 2017

Rozdział 28: Uniknąć nieuniknionego

Ja wiem, że to miało być tydzień temu, ale miałam za dużą gorączkę, żeby wstać z łóżka.

******************************************************************

20 kwietnia 2017r.
Zachmurzone niebo nie dawało możliwości rozpoznania pory dnia, a dodatkowy chłód tylko pogarszał samopoczucie zakopiańczyków. Mimo to, turyści i tak przelewali się tłumnie po Krupówkach, a także zwiedzali wszystkie atrakcje. Julia wróciła tego dnia wcześniej niż zwykle, ponieważ po skończonej pracy czekał na nią Łukasz. Przyjechali razem i zamknęli się z ciszą w pokoju trzydziestolatki. Brunetka oddychała równomiernie, z każdym oddechem napawając się zapachem mężczyzny, który leżał tuż obok niej, a jego tors służył dziewczynie jako poduszka. Kruczek gładził dłonią jej plecy, bez słowa. Po prostu cieszyli się swoją obecnością.
- Jedź ze mną – powiedział nagle czterdziestojednolatek, przerywając błogą ciszę.
Kot leżała chwilę nieruchomo, niepewna, czy po prostu nie usłyszała źle, ale wtedy Łukasz ponowił swoją prośbę. Odsunęła się od jego klatki piersiowej i wspierając na łokciu, spojrzała mu w oczy.
- Przecież wiesz, że nie mogę – odpowiedziała lekko zachrypniętym głosem.
Mężczyzna podciągnął się na łóżku, by opierać się plecami o tylną ramę. Wiedział, że dziewczyna ma tutaj swoje obowiązki, rodzinę, dom, pracę, ale nie chciał ponownie się rozstawać, a już niedługo będzie musiał wracać do Włoch.
- Nie chcę znowu cię zostawiać – wyznał.
Julia spuściła wzrok, oczy lekko zaczęły piec ją od próbujących się tam dostać łez. Ona także nie chciała rozstania, ale nie widziała innego wyjścia z tej sytuacji. Przysunęła się do niego, a następnie delikatnie wplotła palce swojej dłoni w jego i wtuliła w bok mężczyzny.
- Więc nie jedź – bąknęła w przestrzeń.
Kruczek westchnął, otaczając ją ramieniem po czym pocałował czubek jej głowy.
- Wiesz, że to nie możliwe – rzucił gdzieś pomiędzy jej włosy.
Julka objęła go mocniej, zagryzając wargi od środka. Najchętniej w ogóle nie wypuściłaby go ze swoich ramion, dla niej mogliby tak trwać nawet do końca życia.
- To co zrobimy? – szepnęła chowając twarz w miękkim materiale jego swetra.
Czterdziestojednolatek puścił jej dłoń i przycisnął dziewczynę do siebie obiema rękami. Nie znał odpowiedzi na jej pytanie, wiedział jedynie, że nie chce ponownie być sam.
Po wspólnie spędzonych świętach sądzili, że już będzie dobrze, ale to było tylko marzenie, które na razie nie mogło zostać spełnione. Wielkanoc tego roku, choć zimna, była dla nich naprawdę wyjątkowa. Łukasz miał jedynie problem z określeniem relacji łączącej Julkę z tym Kamilem, który ciągle kręcił się gdzieś w pobliżu. Nie był zazdrosny, ponieważ jej ufał, ale nie ufał jemu i to go martwiło. Widział sposób w jaki Bednarski patrzył na trzydziestolatkę, doskonale wiedząc, że sam patrzy na nią w taki sam sposób. Jeśli teraz odejdzie może stracić ją na zawsze, a tego nie chciał. Chciał być z Julią w normalnym związku, jak mężczyzna z kobietą, ale dodatkowe kilometry jedynie utrudniały sprawę. Na jego nieszczęście, ostatnio rozstali się w gniewie, więc teraz już nie był pewny siły uczuć dziewczyny. Nie chciał tego, ale wiedział, że kiedyś Julka będzie musiała zdecydować, na którym z nich bardziej jej zależy. Kruczek nie miał już dawnej pewności, że bez mrugnięcia wybrałaby właśnie jego. Sprawili sobie tyle bólu, że niczego nie był pewny. Czuł się jakby stąpał po ruchomych piaskach, jakby jego łódź zaczęła tonąć na szerokiej wodzie. Utracił grunt pod nogami i teraz jedynie trzymał się starej gałęzi, która w każdej chwili może się złamać i urwać.
- Będę musiał wyjechać – przyznał z goryczą.
Dziewczyna spodziewała się takiej odpowiedzi, ale gdy usłyszała ją w realnym świecie, słowa sprawiły, że na chwilę straciła oddech i nie mogła poruszyć żadną częścią swojego ciała. Na szczęście, chwilowy paraliż szybko ustąpił, a ona łapczywie wciągnęła powietrze, starając się powstrzymać łzy. Nie chciała przy nim płakać, w ogóle tego nie chciała.
- Kiedy? – udało jej się wydusić.
Łukasz wzruszył ramionami.
- W maju powinniśmy zacząć przygotowywać się do sezonu letniego – powiedział, z trudem godząc się z prawdą.
Julia nie odpowiedziała. Nie sądziła, że będzie musiał ją zostawić tak szybko. Każda z wiadomości sprawiała jej wewnętrzny ból, aż w końcu dziewczyna nie wytrzymała i pozwoliła ujść emocjom. Szloch wstrząsnął jej ciałem, lecz nie pozwoliła dźwiękom rozrywać względnej ciszy. Łukasz objął ją w pasie, sadzając na swoich udach, przytulił jej drobne ciało i zaczął łagodniej bujać trzydziestolatkę w ramionach, pozwalając na wylanie wszystkich łez. W końcu Kot zasnęła, a on wysunął się spod niej, ułożył na łóżku, okrył szczelnie kocem, pocałował w czoło i wyszedł z pokoju.
Ruszył w kierunku schodów, gdy dobiegł go głos narzeczonej najmłodszego z Kotów, Maćka.
- Ani mi się waż – warknęła Agnieszka.
Łukasz odwrócił się przez ramię i zobaczył dziewczynę przez otwarte drzwi. odsunęła telefon od ucha, następnie zakończyła połączenie, po czym prawie wybiegła na korytarz, zatrzymując się na widok Kruczka.
- Dzień dobry – uśmiechnęła się sztucznie.
- Chyba nie taki dobry – rzucił czterdziestojednolatek.
Lewkowicz przestąpiła z nogi na nogę.
- A co? Stało się coś? Z Julką nie dobrze? – udała zainteresowaną losem przyszłej szwagierki.
- Nie, nic się nie stało. Julka jest jedynie zmęczona. Chodziło mi bardziej o twoją rozmowę – powiedział płytkim tonem.
Agnieszka zacisnęła dłonie w pięści.
- Jaką rozmowę? – zdziwiła się.
- Och, daj spokój, przecież słyszałem – wzruszył ramionami.
Brunetka podeszła do niego na odległość trzydziestu centymetrów, wystawiając w jego stronę palec wskazujący prawej ręki.
- Posłuchaj: nic tu nie słyszałeś, nie było żadnej rozmowy ani jednej, ani drugiej, a jeśli coś komuś powiesz to źle skończysz – wysyczała mu w twarz, dźgając go palcem w mostek.
Łukasz z opanowaniem chwycił ją za nadgarstek i rzucił krótkie:
- Nie radzę – po czym odwrócił się i odszedł, zostawiając znerwicowaną dziewczynę samą.

21 kwietnia 2017r.
- Julko, mogę cię na chwilę prosić? – zaczepił ją Maciej Spisz, gdy wracała z lunchu.
- Oczywiście – przytaknęła i poszła za nim do jego gabinetu.
Gdy weszli do środka, Maciek zajął miejsce za biurkiem, a jej wskazał krzesło przed nim. Dziewczyna usiadła niepewnie, nie wiedząc, o co może chodzić. Mężczyzna oparł się łokciami na blacie i pochylił do przodu.
- Jak twój artykuł o naszych cudownych orlikach? – zapytał z delikatnym uśmiechem.
Trzydziestolatka zmarszczyła brwi.
- Chyba dobrze, wygląda dość podobnie do poprzedniego. Tak sądzę – wzruszyła ramionami.
- Świetnie – powiedział opadając na oparcie. – Chciałbym, żebyś zajęła się teraz czymś odrobinę innym. Oczywiście, nadal będzie to wierne twojemu wykształceniu, więc pozostajesz w sporcie, ale co byś powiedziała na zmianę dyscypliny i podniesienie wynagrodzenia? Pracujesz u nas już prawie rok, więc wydaje mi się, że to dobry moment na pokazanie, że jesteś warta nie tyle tych pieniędzy, co zdecydowanie wyższej stawki – złożył ręce tworząc z ułożenia palców piramidkę.
- Ja… uh… Sama nie wiem, brzmi wspaniale, ale… Czym bym się właściwie zajmowała? O jakiej stawce mówimy? Jesteś pewny, że to dobry moment na awans?
Maciek zaśmiał się chrypliwie.
- Spokojnie, wszystko po kolei…

* * * * *

- Naprawdę, nic by się nie stało, jakbyś choć raz posprzątał po wspólnym posiłku! – głos Majki Bukowskiej niósł się po całym domu i nawet ogrodzie.
Julka zatrzymała rękę tuż przed drzwiami słysząc ten krzyk. Nie wiedziała, że w domu Łukasza mieszka ktoś poza chłopakiem, o którym słyszała. Zrobiła jeden krok w tył zastanawiając się, czy na pewno powinna tam wchodzić.
- Julka? – usłyszała za swoimi plecami znajomy głos.
Odwróciła się z uśmiechem.
- Cześć! – powiedziała radośnie.
- Cześć – odpowiedział czterdziestolatek podchodząc bliżej by pocałować ją w policzek na powitanie. – Co ty tu robisz? – zdziwił się.
- Chciałam zapukać i wejść, żeby zrobić ci niespodziankę, ale usłyszałam, że ktoś tam krzyczy, więc chciałam wrócić do domu. Ale jesteś!
- Krzyczy? – Kruczek ściągnął brwi.
- Tak. Jakaś dziewczyna – Julka wzruszyła ramionami.
- Chodź, wejdziesz, napijesz się herbaty – wziął ją za dłoń i wprowadził do domu, w którym wszystko się zaczęło.
- Daj mi święty spokój! – krzyknął Darek. – Mogłaś nie przyjeżdżać, jeśli jesteś tu tylko dla awantury!
- Co tu się dzieje? – zagrzmiał Łukasz.
Student i jego siostra zamarli w jednej chwili i spojrzeli na niego.
- On zaczął – dziewczyna wskazała brata palcem, jak małe dziecko.
Julka zaczęła chichotać, kryjąc twarz w ramieniu Łukasza.
- Uspokój się, głupia – prychnął rozbawiony, a sekundę później spojrzał na młode rodzeństwo. – Słychać was na ulicy. Co tu się dzieje?
- Przywiozłam mu słoiki, odgrzałam obiad, zjedliśmy, a on nie chce posprzątać – wytrajkotała dziewczyna. – Zobaczysz, mama się dowie, jaki z ciebie flejtuch! – pokazała bratu język.
- Dobra, nie było tematu – Łukasz uśmiechnął się widząc ich przepychanki. – Darek, posprzątaj po obiedzie, podziękuj siostrze i załatw jej transport na dworzec – poradził Kruczek i pociągnął Julkę na górę.
- Co to za przedszkole? – wyszeptała z rozbawieniem, wspinając się po schodach.
- No, takie mi się trafiło – wzruszył ramionami. – Najważniejsze, że talerzy nie tłuką, ani domu nie burzą – zaśmiał się. Otworzył przed nią drzwi pokoju, przepuścił przodem, a następnie zamknął za nimi drzwi i ustawił ją przodem do siebie. – Chciałaś mi coś powiedzieć?
Julka zdążyła zapomnieć, po co tu przyszła, na szczęście pytanie Łukasza odświeżyło jej pamięć.
- Tak, mam bardzo dobrą informację – ożywiła się nagle. – Na razie to jeszcze nie formalne, ale… Dostałam awans! – pisnęła radośnie, rzucając mu się na szyję.
- To świetnie! – szczerze ucieszył się Kruczek i poderwał ją z podłogi, zataczając kilka małych kółek.
Gdy Julia z powrotem dotknęła podłogi stopami, odetchnęła.
- To co, świętujemy? – zapytała z iskierkami tańczącymi w jej oczach.
- A nie chcesz najpierw podzielić się tą wieścią z rodziną?
Julka machnęła dłonią koło głowy.
- Powiem im jak wrócę, a teraz jestem tutaj z tobą i chcę jak najlepiej wykorzystać czas, który został do twojego powrotu do Włoch – uśmiechnęła się, zaplatając dłonie na jego karku.
Łukasz objął ją w pasie i przyciągnął do siebie delikatnie, składając na jej ustach pocałunek.
- Kiedy wyjeżdżasz? – zapytała od razu posępniejąc.
Kruczek wzruszył ramionami.
- Sam jeszcze nie wiem – przyznał.
- Zostań chociaż do majówki – poprosiła, nim wspięła się na palce i ponownie złączyła ich usta.

- Zostanę – szepnął w jej truskawkowe wargi.

********************************************************************

Hej,
jak pisałam, wiem, że miało być wcześniej, ale zaniemogłam. Wiem też, że przez to mam kolejną obsuwę, za którą będę płacić w przyszłości i jestem bardzo zła na samą siebie, ale kompletnie mnie rozłożyło. Dzisiaj także gorączkuję, ale postanowiłam, że nie mogę tak po prostu ryzykować kolejnego tygodnia opóźnienia, które odbiją się echem na opowiadaniu.
Krótko kończąc: mam nadzieję, że rozdział się podoba, a następny pojawi się zgodnie z moimi założeniami już w przyszły piątek.
Buziaki!

4 komentarze:

  1. Oh oh oh!!!
    Jest super, jak dobrze się czyta o tym, że są razem to takie słodkie :D
    Szkoda tylko, że muszą się rozstać (w sensie wyjechać), ale mam dziwne przeczucie, że awans Julki będzie miał coś wspólnego z brakiem rozłąki naszej pary. Mam przeczucie, że dziewczyna wyjedzie do Włoch z Łukaszem ;)
    Czekam na następny. Dużo zdrówka żebyś już nie chorowała.
    Pozdrawiam i dużo weny.
    Buziaki Dreams :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej, rozdział super. Z resztą jak zwykle. Nie umiem pisać za dobrych komentarzy więc nie będę się rozpisywać.
    W wolnej chwili zapraszam do mnie:
    http://ccdbsim.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej ho! Ze sto lat minęło i jestem!
    Wiem, że związki na odległość są do bani, że trudno tak funkcjonować, ale Julka i Łukasz naprawdę czują do siebie znacznie więcej niż zwykłą sympatię, więc powinni spróbować poszukać jakiegoś rozwiązania. Niech no ruszy głową jedno z drugim, a uda im się coś wykombinować. Bo jak na razie oboje są nieszczęśliwi. A przecież nie o to chodzi.
    Buziak! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt,lata świetlne minęły od twojej wizyty,ale jak widzisz ja też dużo czasu nie miałam. Teraz będzie lepiej,mam nadzieję XD
      Postaram się im trochę poruszać głowami ;)

      Usuń